Szukaj

Choroby serca u kobiet i mężczyzn – różnice i podobieństwa

Choroby serca u kobiet i mężczyzn – różnice i podobieństwa2

Z sercem to jest tak, że człowiek przypomina sobie o nim dopiero wtedy, gdy zaczyna bić jakby nie swoim rytmem. Albo gdy nagle, w pół kroku między kuchnią a pokojem, coś ściska w klatce piersiowej i pojawia się ta myśl – niechciana, ale wyraźna. Przez lata pisałem o różnych sprawach, o polityce, o drogach, które miały być oddane „już w czerwcu”, a były w listopadzie, ale temat serca wraca do mnie ostatnio coraz częściej. Może dlatego, że w moim roczniku coraz więcej pustych krzeseł przy świątecznym stole.

Zawał. Słowo krótkie, twarde. U mężczyzn – przynajmniej tak nas uczono – objawia się książkowo: silny ból za mostkiem, promieniowanie do lewej ręki, zimne poty. Pamiętam sąsiada z trzeciego piętra, pana Zbyszka. Silny chłop, całe życie w warsztacie samochodowym. Złapało go na klatce schodowej, osunął się przy skrzynkach na listy. Klasyka, powiedział później lekarz. Klasyka – jakby chodziło o literaturę, nie o życie.

U kobiet bywa inaczej. I tu zaczynają się schody, bo te „inaczej” łatwo przeoczyć. Duszność, mdłości, zmęczenie takie nie do wytłumaczenia. Ból w plecach, w nadbrzuszu, czasem bardziej ucisk niż ból. Wiele pań tłumaczy to sobie przemęczeniem, kręgosłupem, pogodą. „Przejdzie” – mówią. Każdy to zna, prawda? To odkładanie siebie na później. A serce nie zawsze daje drugą szansę.

Statystyki – owszem, są bezlitosne. Choroby układu krążenia to wciąż główna przyczyna zgonów i kobiet, i mężczyzn w Polsce. I tu nie ma taryfy ulgowej. Ale przez lata skupiano się głównie na mężczyznach, bo „oni częściej mają zawał”. Tyle że kobiety, zwłaszcza po menopauzie, bardzo szybko nadrabiają tę różnicę. Hormony przestają chronić, ciśnienie rośnie, cholesterol robi swoje. I nagle okazuje się, że ta drobna pani, która całe życie dbała o innych, sama potrzebuje pilnej pomocy.

Różnice w objawach to jedno, ale podobieństwa są może ważniejsze. Miażdżyca nie patrzy na płeć. Nadciśnienie nie pyta o to, czy ktoś nosi krawat czy apaszkę. Palenie papierosów – a znam panie po siedemdziesiątce, które wciąż wychodzą „na dymka” pod blok – szkodzi tak samo. Cukrzyca, brak ruchu, nadwaga. To wszystko jest wspólnym mianownikiem. I czasem myślę, że my, pokolenie wychowane na chlebie ze smalcem i kawie zbożowej, trochę za długo wierzyliśmy, że „jakoś to będzie”.

A jednak są też różnice w podejściu do leczenia. Mężczyźni – przynajmniej wielu z tych, których znam – długo udają twardzieli. „To tylko zgaga”. „Przewiało mnie”. Dopiero gdy ból nie pozwala złapać oddechu, jadą na SOR. Kobiety częściej zgłaszają się do lekarza, ale bywa, że ich objawy są bagatelizowane. Słyszałem historię o pani, której przez kilka tygodni tłumaczono duszności nerwicą. Dopiero badania wykazały poważne zwężenia w tętnicach wieńcowych. I człowiek się zastanawia, ile takich historii kończy się gorzej.

Nie chcę straszyć. Naprawdę. Sam nie lubię, gdy ktoś wymachuje przede mną statystyką jak palcem. Ale jest coś, co z wiekiem zaczyna brzmieć poważniej niż kiedyś: profilaktyka. Słowo nudne jak flaki z olejem, a jednak kluczowe. Regularne mierzenie ciśnienia, badanie poziomu cholesterolu, cukru. Krótki spacer – nie maraton, nie od razu nordic walking z kijkami za kilkaset złotych – zwykły spacer wokół osiedla. Ruch, który rozrusza nie tylko stawy, ale i myśli.

Serce kobiet i mężczyzn różni się w detalach, w sposobie reagowania, w tle hormonalnym. Ale w gruncie rzeczy to ten sam mięsień, który przez dekady pracuje bez urlopu. Bez strajku, bez premii świątecznej. I może właśnie to jest najważniejsze podobieństwo – kruchość. Bo choć lubimy myśleć o sobie jako o pokoleniu twardym, zahartowanym, to w środku bije coś delikatnego.

Kiedy rano słyszę, jak czajnik zaczyna gwizdać, a światło wpada przez firankę trochę za wcześnie, przykładam czasem dłoń do klatki piersiowej. Tak, po prostu. Sprawdzam, czy bije równo. Może to śmieszne, ale daje mi to chwilę spokoju. I myślę wtedy o tym, że niezależnie od tego, czy jesteśmy kobietą czy mężczyzną, czy całe życie nosiliśmy ciężkie torby z targu, czy aktówki z dokumentami – warto to serce potraktować poważnie.

Bo ono, prędzej czy później, upomni się o swoje. A lepiej, żebyśmy to my pierwsi upomnieli się o nie.

Obrazek na Freepik