Szukaj

Jak obniżyć cholesterol bez leków?

Jak obniżyć cholesterol bez leków2

Pierwszy raz usłyszałem „ma pan podwyższony cholesterol” jakieś dwadzieścia lat temu. Lekarka powiedziała to takim tonem, jakby informowała o pogodzie: dziś pochmurno, jutro lepiej. Ja wtedy kiwnąłem głową, wróciłem do domu i… usmażyłem jajecznicę na boczku. Bo człowiek jest mądry dopiero po fakcie. Dziś wiem, że cholesterol to nie jest wróg z plakatu, tylko raczej uparty lokator, z którym trzeba nauczyć się żyć. Bez awantur, bez dramatów, ale konsekwentnie.

Zacznijmy od jedzenia, bo od tego wszyscy zaczynają, czasem aż za gorliwie. Nie chodzi o to, żeby nagle wyrzucić z kuchni wszystko, co smakuje. Kuchnia seniora to nie laboratorium. To zapach zupy, chleb krojony na desce, masło, które czasem samo się „poślizgnie” na kromce. Ale można zmienić proporcje. Mniej smażonego, więcej gotowanego. Częściej ryba niż kiełbasa. Olej zamiast smalcu. Niby banały, każdy to zna, prawda?, a jednak w praktyce wychodzi różnie. Bo przyzwyczajenia są twarde jak stary taboret.

Warzywa. Tu nie będę odkrywczy, ale powiem po ludzku. Warzywa trzeba po prostu jeść, a nie podziwiać w sklepie. Kapusta, buraki, marchew, fasola. Nic egzotycznego. Zimą kiszonki, latem pomidor, który pachnie pomidorem, a nie plastikiem. Błonnik robi swoją robotę po cichu, bez fanfar. Pomaga obniżać cholesterol, poprawia trawienie, daje sytość. A przy okazji człowiek mniej podjada byle czego między posiłkami.

Ruch pojawia się zawsze w takich tekstach i zawsze budzi lekkie westchnienie. Wiem. Ale nie mówimy o maratonach. Mówimy o chodzeniu. O zwykłym spacerze, nawet krótkim, ale codziennym. O tym, żeby nie siedzieć bez przerwy. Pamiętam sąsiada, który mówił, że „nie ma czasu chodzić”. Emeryt, proszę państwa. A jednak czas się znalazł, gdy cholesterol skoczył tak, że aż się lekarz zdziwił. Ruch obniża „zły” cholesterol i podnosi ten „dobry”. Ciało lubi, gdy się je traktuje poważnie.

Są też tłuszcze, które nie są czarnymi charakterami. Orzechy, oliwa, siemię lniane. Małe ilości, regularnie. Nie garściami, bo to nie konkurs. Tłuszcz tłuszczowi nierówny i warto to sobie w końcu poukładać w głowie. Tak samo z cukrem. Nadmiar słodyczy pośrednio wpływa na cholesterol, choć mało kto to łączy. A ciastko do kawy, potem jeszcze jedno… no bo leżało.

Jest jeszcze alkohol, temat niewygodny, więc często omijany. Lampka wina do obiadu, kieliszek nalewki „na krążenie”, piwo w upał. Wszystko brzmi niewinnie, a jednak cholesterol potrafi to skrzętnie zapisać w swoich tabelkach. Nie chodzi o całkowitą abstynencję, tylko o umiar, to słowo stare i trochę zapomniane. Bo czasem człowiek pije nie dlatego, że ma ochotę, tylko z przyzwyczajenia. A przyzwyczajenia, jak wiadomo, robią się same i same nie znikają.

I jeszcze jedno, tak na marginesie, ale ważne. Nie każdy musi mieć „książkowy” wynik. Są ludzie, którzy robią wszystko jak trzeba, a cholesterol i tak jest trochę za wysoki. Geny, wiek, historia organizmu. Wtedy nie ma sensu się katować poczuciem winy. Zmiany stylu życia to nie kara, tylko forma dbania o siebie. Bez fanatyzmu, bez obsesji. Bo zdrowie, paradoksalnie, najlepiej reaguje na spokój. A spokój, jak wiadomo, to dziś towar luksusowy.

Nie zapominajmy o stresie, chociaż brzmi to jak hasło z poradnika. Stres podnosi cholesterol, podnosi ciśnienie, podnosi wszystko, co się da. A senior też się stresuje. Rodziną, pieniędzmi, zdrowiem, samotnością. Czasem wystarczy zwolnić, odpuścić jedną kłótnię, wyłączyć wiadomości. Serio. Organizm to zauważa szybciej, niż nam się wydaje.

Na koniec rzecz ważna: badać się. Regularnie. Bez paniki, ale też bez udawania, że „jakoś to będzie”. Obniżanie cholesterolu bez leków jest możliwe, ale wymaga czasu i uczciwości wobec siebie. To nie sprint, raczej długi spacer z przystankami. I jeśli po kilku miesiącach wyniki się poprawią, satysfakcja jest większa niż po połknięciu tabletki. Bo to znaczy, że człowiek jeszcze ma wpływ. A to, w naszym wieku, jest naprawdę dużo.

Obraz autorstwa senivpetro na Freepik