Szukaj

Jak zadbać o zdrowie psychiczne w starszym wieku?

Jak zadbać o zdrowie psychiczne w starszym wieku2

O zdrowiu psychicznym przez większość życia się nie mówiło. Przynajmniej nie u mnie w domu i nie wśród ludzi, których znałem. Były nerwy, był „zły humor”, była bezsenność, ale nikt tego nie nazywał po imieniu. Człowiek wstawał rano, robił swoje i nie zastanawiał się, co mu siedzi w głowie. Dopiero później, już na emeryturze, kiedy dni robią się dłuższe, a cisza bardziej słyszalna, zaczyna to wyłazić. Bez pukania. No bo jakże inaczej.

Zdrowie psychiczne w starszym wieku to temat delikatny, bo dotyka rzeczy, które trudno ubrać w słowa. Samotności, poczucia bycia niepotrzebnym, lęku przed przyszłością, która niby już nie taka długa, a jednak potrafi przerażać. Człowiek niby dużo już przeżył, a mimo to drobiazgi potrafią wytrącić z równowagi. Telefon, który milczy cały dzień. Listonosz, który już nie przychodzi tak często. Krzesło przy stole, które stoi puste i jakoś bardziej rzuca się w oczy niż wcześniej. Każdy to zna, tylko nie każdy chce o tym mówić.

Dbanie o psychikę nie zaczyna się od wielkich decyzji ani od haseł z poradników. Zaczyna się rano. Od tego, czy wstaniemy o sensownej porze, czy przeleżymy pół dnia w piżamie, bo „nie ma po co się spieszyć”. Z doświadczenia wiem, że to „nie ma po co” jest zdradliwe. Bo po tygodniu okazuje się, że nie ma po co wstawać wcale. A stąd już krótka droga do apatii, tej cichej, bez dramatów, ale bardzo lepkiej.

Rytm dnia to podstawa, choć brzmi to banalnie. Śniadanie, nawet skromne. Spacer, nawet krótki. Otworzenie okna, niezależnie od pogody. To są drobne kotwice, które trzymają człowieka przy rzeczywistości. Bez nich myśli zaczynają krążyć w kółko, wracając wciąż do tych samych zmartwień. A przecież świat na zewnątrz nadal istnieje: ktoś trzepie dywan, autobus spóźnia się jak zwykle, w sklepie znowu pomylili ceny. To wszystko, jakkolwiek zwyczajne, pomaga zachować kontakt z życiem.

Bardzo ważni są ludzie. Nawet jeśli czasem męczą. Nawet jeśli rozmowy się powtarzają. Z wiekiem łatwo zamknąć się w swoim mieszkaniu, w swoim fotelu, w swoim porządku dnia. Łatwo powiedzieć: „ja już nie mam siły na ludzi”. Tylko że brak kontaktu działa jak powolna trucizna. Niby nic się nie dzieje, a jednak coś w środku więdnie. Dlatego warto dzwonić, wychodzić, spotykać się, nawet jeśli trzeba się do tego trochę zmusić. Zdrowie psychiczne nie lubi pustki.

Są dni gorsze. Takie, kiedy wszystko drażni. Radio za głośno, herbata za słaba, a świat jakiś nie taki. I to jest normalne. Problem zaczyna się wtedy, kiedy próbujemy udawać, że nic się nie dzieje. Lepiej przyznać przed sobą: dziś mam zły dzień. Bez oceniania, bez analizowania. Po prostu tak jest. To też forma dbania o siebie — danie sobie prawa do słabości, bez poczucia winy.

Warto też dbać o głowę w sensie dosłownym. Czytać, pisać, rozwiązywać krzyżówki, uczyć się drobiazgów. Nie po to, żeby imponować, tylko żeby myśli miały zajęcie. Umysł, który pracuje, rzadziej wpada w czarne scenariusze. Sprawdzone wielokrotnie, choć nie zawsze działa od razu. Czasem trzeba cierpliwości, a tej z wiekiem bywa mniej, paradoksalnie.

Nie można też wstydzić się pomocy. Rozmowa z lekarzem, z psychologiem, z kimś z zewnątrz to nie jest oznaka słabości. To raczej dowód, że jeszcze nam zależy. Że nie odpuszczamy siebie tylko dlatego, że metryka pokazuje więcej lat. Zdrowie psychiczne nie ma wieku, choć często próbuje się je tak traktować.

Na koniec powiem to najprościej, jak się da. Zdrowie psychiczne w starszym wieku to nie stan idealny i nie ciągłe dobre samopoczucie. To umiejętność dbania o siebie na miarę możliwości. Raz lepiej, raz gorzej. Ważne, żeby nie zostawiać siebie samego bez uwagi. Bo jeśli my o siebie nie zadbamy, to nikt za nas tego nie zrobi. I to nie jest gorzka prawda. To po prostu życie.

Obraz autorstwa freepik