Szukaj

Nigdy nie jest za późno – jak zacząć uczyć się nowych rzeczy po 60-tce?

Nigdy nie jest za późno – jak zacząć uczyć się nowych rzeczy po 60-tce2

Kiedy miałem sześćdziesiąt lat, ktoś mi powiedział – chyba przy imieninowym cieście, między jednym a drugim kawałkiem sernika – że teraz to już tylko „utrwalać wiedzę”. Utrwalać. Jakby człowiek był ścianą do gruntowania. Uśmiechnąłem się wtedy, ale coś mnie w środku uwierało. Bo przecież ciekawość nie znika z metryką. Czasem się chowa, owszem. Czasem przykrywa ją zmęczenie, czasem lęk. Ale ona tam jest.

Zaczęło się u mnie niewinnie. Wnuk pokazał mi, jak działa komunikator w telefonie. Najpierw myślałem, że to czarna magia. Dotknąć tu, przesunąć tam – i nagle widzę jego twarz na ekranie. „Dziadku, to proste” – powiedział. No jasne, że proste, jeśli ma się dwadzieścia lat i palce szybkie jak wróble na parapecie. Ja musiałem to sobie poukładać. Zapisać w zeszycie, co nacisnąć. I wiecie co? Po tygodniu robiłem to sam. Mała rzecz, a satysfakcja ogromna.

Uczenie się po sześćdziesiątce ma inny smak niż w szkole. Nie ma dzwonka, nie ma ocen, nikt nie każe. I właśnie to jest najpiękniejsze. Można wybrać coś, co naprawdę nas interesuje. Język obcy – choćby po to, żeby wreszcie zrozumieć napisy w filmie bez mrużenia oczu. Obsługa komputera. Malowanie akwarelą. Historia miasta, w którym mieszkamy od czterdziestu lat, a wciąż nie wiemy, skąd wzięła się nazwa naszej ulicy.

Oczywiście pojawia się wątpliwość. „Czy ja dam radę?”. „Czy nie będę najstarszy na kursie?”. Każdy to zna, prawda? To lekkie ukłucie wstydu, kiedy trzeba zapytać drugi raz o to samo. Ale prawda jest taka, że młodsi też pytają. Tylko robią to szybciej i pewniej. My mamy za to coś, czego im brakuje – cierpliwość. I doświadczenie. A doświadczenie pomaga łączyć fakty, rozumieć kontekst.

Znam pana Andrzeja z naszego osiedla. Po przejściu na emeryturę zapisał się na zajęcia z ceramiki. Śmialiśmy się trochę, że będzie lepił garnki jak w średniowieczu. A dziś? Ma w domu półki pełne misek, kubków, figurek. Mówi, że kiedy ugniata glinę, czuje spokój. Że ręce pracują, a głowa odpoczywa. I że żałuje tylko jednego – że nie zaczął wcześniej.

Uczenie się to nie tylko kursy i dyplomy. To też czytanie książek, które odkładaliśmy „na później”. To słuchanie audycji radiowych, rozmowy z ludźmi młodszymi od nas, nawet jeśli czasem mówią za szybko. To próbowanie nowych przepisów w kuchni. Ostatnio sam eksperymentowałem z kuchnią włoską – no bo jakże inaczej, skoro pomidory były w promocji – i choć sos wyszedł trochę za rzadki, to było w tym coś świeżego.

Trzeba też powiedzieć uczciwie: mózg, jak mięsień, lubi ruch. Kiedy uczymy się czegoś nowego, tworzą się nowe połączenia nerwowe. Brzmi naukowo, wiem. Ale w praktyce oznacza to, że dłużej zachowujemy sprawność umysłową. I może właśnie o to chodzi – nie o to, by zostać ekspertem, tylko by nie pozwolić sobie zardzewieć.

Ważne jest tempo. Nie takie jak u studentów, którzy zarwą noc i nadrobią materiał. My możemy wolniej. Możemy wracać do tych samych zagadnień, powtarzać, notować. Ja mam cały segregator z zapiskami – hasła, strzałki, podkreślenia. Czasem sam się w tym gubię, ale to mój chaos. Mój sposób.

Nie bez znaczenia jest też towarzystwo. Wspólna nauka motywuje. W domu kultury niedaleko mnie działa uniwersytet trzeciego wieku. Sale może nie są nowoczesne, krzesła skrzypią, ale atmosfera – bezcenna. Ludzie przychodzą nie tylko po wiedzę, ale po rozmowę, po poczucie, że wciąż są w drodze.

Bo to jest chyba najważniejsze. Bycie w drodze. Nie zatrzymywanie się w miejscu tylko dlatego, że metryka wskazuje określoną liczbę. Sześćdziesiątka czy siedemdziesiątka to nie jest koniec ciekawości. To inny jej rozdział.

Na koniec powiem tak: jeśli od dawna chodzi za państwem jakaś myśl – nauczyć się gry na harmonijce, zapisać na kurs fotografii, opanować obsługę bankowości internetowej – to może właśnie teraz jest moment. Nie jutro, nie „po świętach”. Teraz. Bo naprawdę nigdy nie jest za późno. Późno bywa tylko wtedy, gdy sami sobie powiemy, że już nie warto. A warto. Zawsze warto.

Obrazek na Freepik