Szukaj

Jak poprawić pamięć i koncentrację po 65. roku życia?

Jak poprawić pamięć i koncentrację po 65. roku życia2

Jest taki moment, który zna chyba większość z nas. Wchodzimy do kuchni i nagle… po co ja tu właściwie przyszedłem? Człowiek stoi między czajnikiem a lodówką, patrzy przez okno na gołębie albo sąsiada wyprowadzającego psa i próbuje sobie przypomnieć tę jedną, prostą rzecz. Po chwili wraca. Albo nie wraca. I od razu pojawia się niepokój: „Czy to już problemy z pamięcią?”.

Przez lata rozmawiałem z wieloma seniorami. Nie tylko przy okazji pracy. Także w kolejce do przychodni, na działkach, w osiedlowych sklepikach, których zresztą jest coraz mniej. I zauważyłem coś ciekawego. Ludzie często martwią się pamięcią bardziej, niż rzeczywiście powinni. Bo zapominanie nazwiska aktora czy miejsca odłożenia okularów nie musi oznaczać niczego groźnego. Zwłaszcza jeśli tych spraw na głowie jest dużo. A umówmy się – emerytura wcale nie zawsze oznacza święty spokój.

Pamięć po 65. roku życia rzeczywiście działa trochę inaczej niż dawniej. Mózg przetwarza informacje wolniej, potrzebuje więcej czasu na porządkowanie danych i tworzenie nowych połączeń. Ale wolniej nie znaczy gorzej. To trochę jak stary, solidny samochód. Nie rusza spod świateł tak dynamicznie jak nowy model, ale nadal potrafi zawieźć właściciela bardzo daleko.

Największym wrogiem pamięci okazuje się często nie wiek, lecz rutyna. Tak, właśnie ona. Gdy każdy dzień wygląda niemal identycznie, mózg przestaje dostawać nowe bodźce. Nie ma czego analizować, czego porównywać, czego zapamiętywać. Dlatego warto od czasu do czasu zrobić coś inaczej. Przejść inną ulicą do sklepu. Spróbować nowego przepisu. Zadzwonić do dawno niewidzianego znajomego. Brzmi banalnie? Pewnie trochę tak. Ale mózg lubi niespodzianki bardziej, niż mogłoby się wydawać.

Pamiętam rozmowę z pewnym emerytowanym kolejarzem spod Radomia. Skarżył się, że coraz częściej gubi wątek podczas czytania gazety. Okazało się jednak, że od kilku lat praktycznie nie wychodził poza najbliższą okolicę. Dzień za dniem wyglądał niemal identycznie. Zaczął jeździć na krótkie wycieczki pociągiem do sąsiednich miejscowości. Nic wielkiego. Godzina w jedną stronę, spacer po rynku, kawa. Po kilku miesiącach mówił, że czuje się wyraźnie „bardziej obudzony”. Oczywiście nie był to cudowny lek. Ale coś się zmieniło.

Nie mniej ważny jest ruch. I nie chodzi od razu o kijki trekkingowe, siłownię czy sportowe rekordy. Zwykły spacer ma większą wartość, niż często przypuszczamy. Podczas marszu poprawia się krążenie krwi, a wraz z nią dotlenienie mózgu. To brzmi jak zdanie z poradnika zdrowotnego, wiem. Ale jest w tym sporo prawdy. Kiedy człowiek wraca z półgodzinnego spaceru, często łatwiej mu się skupić niż po kilku godzinach siedzenia przed telewizorem.

A skoro o telewizorze mowa… Nie mam nic przeciwko serialom. Sam czasem wieczorem zostaję przy ekranie dłużej, niż planowałem. Jeden odcinek, potem drugi. Problem zaczyna się wtedy, gdy telewizja staje się jedynym źródłem aktywności umysłowej. Mózg potrzebuje zaangażowania. Rozwiązywanie krzyżówek, sudoku, gra w szachy, nauka kilku słów obcego języka – wszystko to zmusza go do pracy. Nie chodzi o wyczyn. Chodzi o regularność.

Jest jeszcze kwestia snu. Niby oczywista, a jednak często lekceważona. Wielu seniorów budzi się w nocy, zasypia późno albo ucina sobie kilka krótkich drzemek w ciągu dnia. Tymczasem właśnie podczas snu mózg porządkuje informacje i utrwala wspomnienia. Gdy odpoczynku brakuje, koncentracja potrafi rozsypać się już od rana. Człowiek czyta jedno zdanie trzy razy i nadal nie wie, o czym było.

Nie sposób też pominąć jedzenia. Nie będę tutaj wymieniał wszystkich witamin i składników mineralnych, bo od takich list można dostać zawrotu głowy. W praktyce sprawa jest prostsza. Więcej warzyw, ryb, orzechów, mniej wysoko przetworzonej żywności. Brzmi znajomo? Bo to nie nowa moda, tylko zasady, które lekarze powtarzają od lat. A jednak często łatwiej sięgnąć po drożdżówkę niż po garść orzechów. Zwłaszcza gdy za oknem szaro, w radiu same złe wiadomości, a w kuchni pachnie świeżo zaparzona kawa.

Ogromne znaczenie mają również kontakty z ludźmi. Samotność nie służy pamięci. Rozmowa wymaga skupienia, przypominania sobie faktów, reagowania na słowa drugiej osoby. To trening, którego nie zastąpi żadna aplikacja. Czasem wystarczy krótka pogawędka z sąsiadką pod blokiem albo telefon do kuzyna mieszkającego na drugim końcu kraju.

Na szczęście większość zmian związanych z pamięcią po 65. roku życia nie oznacza utraty sprawności umysłowej. To raczej sygnał, że mózg potrzebuje trochę więcej troski niż dawniej. Ruchu, snu, ciekawości świata i kontaktu z ludźmi. Nie ma jednej cudownej metody ani magicznej tabletki. Szkoda, bo pewnie sprzedawałaby się znakomicie.

A jeśli czasem zapomnimy, po co weszliśmy do kuchni? Cóż. Zdarza się. Najważniejsze, żeby nie zapominać o samym życiu. Ono nadal potrafi dostarczać nowych doświadczeń, nawet wtedy, gdy licznik lat pokazuje już znacznie więcej niż sześćdziesiąt pięć. I może właśnie to jest najlepszy trening pamięci.

Obrazek na Freepik