Szukaj

Ogród zimowy na balkonie – jak go stworzyć?

Ogród zimowy na balkonie – jak go stworzyć2

Pierwszy chłodny poranek zwykle przychodzi nieproszony. Człowiek wychodzi na balkon z kubkiem herbaty, jeszcze w kapciach, i nagle widzi, że pelargonie już nie wyglądają tak dziarsko jak miesiąc temu. Na poręczy mokre liście, w donicach ziemia zimna jak kamień, a gdzieś na parapecie leży zapomniana łopatka. No cóż, lato nie będzie czekało, aż się z nim pożegnamy. Ale czy to znaczy, że balkon musi teraz służyć wyłącznie do przechowywania pustych doniczek i suszenia prania? Niekoniecznie. Można urządzić na nim mały ogród zimowy, taki własny kawałek zieleni, który cieszy oko wtedy, gdy za oknem robi się szaro i człowiek coraz częściej szuka pretekstu, żeby zostać w domu.

Nie trzeba przy tym budować przeszklonego pomieszczenia za kilkadziesiąt tysięcy złotych. W wielu mieszkaniach wystarczy rozsądnie zagospodarowany balkon, kilka dobrze dobranych roślin i odrobina pomysłowości. Ważne jest jednak, żeby najpierw przyjrzeć się warunkom, a dopiero potem ruszyć na zakupy. Wiem, jak to bywa. W sklepie ogrodniczym człowiek widzi piękną roślinę, już ją sobie wyobraża przy oknie, dokłada do koszyka dwie następne, a potem w domu okazuje się, że wszystkie chciałyby stać w zupełnie innym miejscu.

Balkon balkonowi nierówny. Na południowym słońce potrafi latem przypiekać tak mocno, że nawet kubek z wodą robi się ciepły, natomiast północny przez większą część dnia pozostaje chłodny i zacieniony. Do tego dochodzi wiatr, szczególnie dokuczliwy na wyższych piętrach bloków. Zimą może on wysuszać rośliny i wychładzać donice szybciej, niż nam się wydaje.

Zanim zaczniemy urządzać zielony zakątek, warto więc sprawdzić, ile światła dociera na balkon, czy jest osłonięty od wiatru i jak niskie temperatury panują tam w mroźne dni. Istotna jest również konstrukcja budynku. Nie każdy balkon nadaje się do ustawienia ciężkich donic, dużych skrzyń i masywnych mebli. Jeśli planujemy większe zmiany, trzeba uwzględnić dopuszczalne obciążenie oraz zasady obowiązujące w budynku.

A może balkon jest oszklony? To już spore ułatwienie, ale nie oznacza automatycznie, że mamy tam warunki pokojowe. Niezabudowany balkon zimą wystawiony jest na mróz, a zabudowany, lecz nieogrzewany, może wychładzać się niemal równie mocno. Z kolei w słoneczne dni za szybami robi się czasem zaskakująco ciepło. Rośliny odczuwają te skoki temperatury, choć nie powiedzą nam przecież, że mają dość.

Jeżeli balkon nie jest ogrzewany, najlepiej wybierać rośliny odporne na mróz, dostosowane do uprawy w pojemnikach. Dobrze sprawdzają się między innymi niewielkie odmiany jałowców, kosodrzewiny i innych iglaków przeznaczonych do donic. Można też posadzić wrzosy, choć ich wymagania dotyczące podłoża i wilgotności trzeba potraktować poważnie. Wrzos nie lubi ziemi wapiennej, a przesuszenie bryły korzeniowej potrafi mu zaszkodzić.

Ładnie wyglądają również zimozielone rośliny liściaste, na przykład wybrane odmiany trzmieliny. Trzeba jednak sprawdzić mrozoodporność konkretnej odmiany i zapewnić jej odpowiednio dużą donicę. To ważne, bo korzenie roślin w pojemnikach są bardziej narażone na przemarzanie niż te rosnące w gruncie. Nawet gatunek dobrze znoszący polską zimę może sobie nie poradzić, jeśli posadzimy go w małej skrzynce stojącej na lodowatych płytkach.

Jeżeli natomiast mamy balkon zabudowany i możemy utrzymywać tam dodatnią temperaturę, możliwości robią się szersze. Pojawiają się paprocie, niektóre odmiany fikusów, szeflery czy rośliny cytrusowe. Wiele zależy jednak od ilości światła i temperatury. Cytryna w donicy nie będzie zachwycona ani mrozem, ani gorącym, suchym powietrzem z grzejnika. Zresztą rośliny pokojowe zimą często cierpią właśnie z powodu naszych dobrych chęci: przestawiamy je bliżej kaloryfera, podlewamy trochę częściej, bo przecież w mieszkaniu ciepło, i nie rozumiemy, dlaczego liście zaczynają opadać.

Nie wszystko musi być zresztą wiecznie zielone. Gałązki derenia o kolorowych pędach, dekoracyjne trawy czy kilka szyszek ułożonych przy donicach potrafią stworzyć przyjemną kompozycję. Czasem wystarczy jedna większa roślina i dwie mniejsze, zamiast dziesięciu przypadkowych okazów. Mniej podlewania, mniej sprzątania, a efekt wcale nie musi być skromniejszy.

Przy urządzaniu zimowego ogrodu łatwo skupić się na samych roślinach, tymczasem równie ważne są pojemniki. Powinny mieć otwory odpływowe, a ich wielkość trzeba dopasować do systemu korzeniowego. Donica bez odpływu może wyglądać elegancko, ale po kilku deszczowych dniach korzenie stoją w wodzie. Zimą, gdy temperatura spada, wilgotne podłoże staje się dodatkowym problemem.

Dobrze jest ustawić pojemniki na podkładkach izolujących je od zimnej posadzki. Boki donic można osłonić matą jutową, specjalną włókniną albo innym materiałem przeznaczonym do ochrony roślin. Nie chodzi o to, żeby wszystko szczelnie zawinąć i zapomnieć do wiosny. Rośliny potrzebują powietrza, a ich podłoże nie powinno pozostawać stale mokre.

Przyda się także niewielki regał, jeśli balkon ma ograniczoną powierzchnię. Można na nim ustawić lżejsze doniczki, pozostawiając przejście i miejsce na krzesło. Właśnie, krzesło! Ogród zimowy ma przecież służyć nie tylko oglądaniu roślin przez szybę. Jeżeli da się tam wygodnie usiąść choćby na dziesięć minut, wypić kawę i popatrzeć na drzewa przy ulicy, cały pomysł nabiera sensu.

Z oświetleniem również nie trzeba przesadzać. Delikatne lampki przeznaczone do użytku na zewnątrz, z odpowiednią klasą szczelności, wystarczą, by balkon wieczorem wyglądał przytulniej. Przewody i gniazda muszą być zabezpieczone przed wilgocią. Światełka nie zastąpią jednak naturalnego światła potrzebnego roślinom, a ozdobne lampy ustawione na zewnątrz powinny być przystosowane do panujących tam warunków.

Jest jeszcze kwestia codziennej pielęgnacji. Zimą nie należy podlewać roślin według sztywnego harmonogramu, tylko sprawdzać wilgotność ziemi. Zimozielone krzewy również mogą potrzebować wody, szczególnie podczas dłuższych okresów bez opadów i przy dodatniej temperaturze. Nie podlewamy jednak zamarzniętej ziemi ani nie zalewamy donic na zapas. Warto zaglądać na balkon regularnie, nawet kiedy pogoda skutecznie zniechęca do otwierania drzwi.

Przed nadejściem mrozów dobrze usunąć chore i opadłe liście, sprawdzić stan donic oraz zabezpieczyć delikatniejsze rośliny. Gatunki wrażliwe na niskie temperatury należy przenieść do odpowiednio jasnego, chłodnego pomieszczenia, jeśli mamy taką możliwość. W przypadku balkonu oszklonego trzeba też pamiętać o wietrzeniu, zwłaszcza gdy pojawia się skraplanie pary wodnej.

Nie ma sensu zamieniać przyjemności w drugi etat. Jeśli bolą nas kolana, nie ustawiajmy ciężkich skrzyń na podłodze, skąd trudno je podnieść. Lżejsze pojemniki, niewielka konewka i rośliny niewymagające częstego przesadzania potrafią oszczędzić sporo wysiłku. A gdy któregoś dnia nie będzie nam się chciało nic robić, poza popatrzeniem przez szybę? Trudno. Rośliny też nie potrzebują codziennej narady.

Ogród zimowy na balkonie nie musi przypominać zdjęcia z katalogu. Nie każdy ma duży taras, nowe przeszklenia i idealnie dopasowane donice. Czasem wystarczą dwa iglaki, wrzosy w odpowiednim podłożu, gałązki włożone do ceramicznego naczynia i mała lampka zapalana po zmroku. W bloku, gdzie z jednej strony słychać tramwaj, a z drugiej sąsiada przesuwającego krzesła, taki kawałek zieleni może być naprawdę miłą odmianą.

Najważniejsze, by urządzać go na miarę własnych możliwości, nie cudzych oczekiwań. Zacząć skromnie, poobserwować, które rośliny dobrze znoszą nasze warunki, i dopiero później dokładać kolejne. Z czasem balkon może stać się miejscem, do którego zaglądamy z przyjemnością nawet w listopadzie, kiedy dzień kończy się stanowczo za wcześnie. Bo zima zimą, ale trochę zieleni za oknem potrafi poprawić humor. I czasem naprawdę tyle wystarczy.

Obrazek na Magnific