Czasem wystarczy kilka pierwszych dźwięków, żeby człowiek nagle znalazł się w zupełnie innym miejscu. Siedzi przy stole, herbata stygnie, za oknem ktoś trzepie dywan na balkonie, a z radia płynie piosenka, której nie słyszał od czterdziestu lat. I proszę bardzo. Wraca zapach szkolnego korytarza, twarz dawnej sympatii, może nawet obraz mieszkania, w którym dawno temu stał ciężki kredens. Człowiek na chwilę milknie. Albo zaczyna nucić, choć przed momentem twierdził, że nie ma dziś na nic siły.
Muzyka ma w sobie coś, czego trudno szukać w zwyczajnej rozmowie. Potrafi dotrzeć do wspomnień, poruszyć emocje, a czasem pomóc komuś, kto od dłuższego czasu zamyka się przed światem. Dlatego coraz częściej wykorzystuje się ją w terapii osób starszych. Nie chodzi przy tym o żadne czary ani o zastępowanie lekarza piosenką. Chodzi o kontakt, o poczucie bezpieczeństwa i o drobne zmiany, które w codziennym życiu potrafią mieć naprawdę duże znaczenie.
W starszym wieku człowiek mierzy się z różnymi stratami. Czasem odchodzi współmałżonek, dzieci mieszkają daleko, a dawni znajomi coraz rzadziej zaglądają na kawę. Do tego dochodzą ograniczenia ruchowe, przewlekłe choroby i zwyczajne zmęczenie, którego nie da się odespać jedną niedzielą. Bywa, że ktoś przestaje wychodzić z domu, mniej rozmawia, nie ma ochoty na dawne przyjemności. W takiej sytuacji dobrze dobrana muzyka może stać się jednym z elementów wspierających samopoczucie. Nie rozwiąże wszystkich problemów, ale może pomóc przełamać ciszę.
Warto wiedzieć, że terapia muzyką to coś więcej niż włączenie radia i pozostawienie starszej osoby samej sobie. Muzykoterapia prowadzona przez odpowiednio przygotowanego specjalistę może obejmować słuchanie utworów, śpiew, grę na instrumentach, improwizację czy rozmowę o emocjach wywołanych przez muzykę. Nie trzeba mieć słuchu absolutnego, znać nut ani umieć zaśpiewać czysto. Na szczęście. W przeciwnym razie niejeden z nas musiałby zostać w domu z zakazem nucenia pod prysznicem.
Czasem wystarczy prosty instrument, choćby tamburyn albo niewielki bębenek. Uderzanie w rytm angażuje uwagę, zachęca do ruchu i pozwala uczestniczyć w zajęciach również tym osobom, które nie czują się pewnie podczas rozmowy. Ktoś wybija rytm dłonią o kolano, ktoś inny wystukuje go palcami o blat. Nie musi to brzmieć jak koncert w filharmonii. Ważne, że człowiek robi coś razem z innymi, a nie tylko siedzi obok.
Szczególne znaczenie muzyka może mieć w pracy z osobami cierpiącymi na demencję, w tym chorobę Alzheimera. W takich przypadkach pamięć dotycząca wydarzeń, nazwisk czy niedawnych rozmów bywa poważnie osłabiona, ale reakcje na znane melodie mogą się utrzymywać. Starsza osoba, która nie potrafi przypomnieć sobie, co jadła na śniadanie, czasem bez trudu zaśpiewa refren piosenki z młodości. Dla rodziny to może być poruszające doświadczenie. Nagle pojawia się kontakt, spojrzenie staje się żywsze, twarz łagodnieje. Nie u każdego i nie zawsze, trzeba to uczciwie powiedzieć, ale takie chwile się zdarzają.
Znajoma melodia może także ułatwiać wykonywanie codziennych czynności. W niektórych placówkach opiekuńczych wykorzystuje się muzykę podczas zajęć ruchowych, ćwiczeń oddechowych czy wspólnych spotkań. Rytm pomaga utrzymać tempo, a śpiew stwarza okazję do ćwiczenia oddechu i artykulacji. Dla osób, które mają trudności z mówieniem, wspólne śpiewanie bywa mniej stresujące niż odpowiadanie na pytania. Nikt nie sprawdza przecież, czy zdanie zostało wypowiedziane idealnie. Można po prostu dołączyć do refrenu.
Jest jednak pewna pułapka. Nie każda muzyka uspokaja i nie każdy utwór przywołuje dobre wspomnienia. Piosenka związana z dawną miłością może wywołać radość, ale może też przypomnieć bolesne rozstanie. Głośne dźwięki, nagłe zmiany rytmu czy muzyka narzucona bez pytania o zdanie potrafią irytować. Osoba starsza ma prawo powiedzieć, że czegoś nie lubi. Wiek nie odbiera przecież gustu, a siwe włosy nie oznaczają, że wszystkim powinien podobać się ten sam przedwojenny szlagier.
Dlatego najlepiej zaczynać od prostego pytania: czego lubił pan słuchać? Jakiej muzyki słuchała pani w młodości? Odpowiedzi mogą zaskoczyć. Jedna osoba wybierze przedwojenne piosenki, inna przeboje Czerwonych Gitar, jeszcze inna muzykę klasyczną albo jazz. Ktoś będzie chciał śpiewać, ktoś woli zamknąć oczy i spokojnie słuchać. W terapii nie chodzi o to, żeby prowadzący realizował własny program artystyczny, lecz żeby dopasował sposób pracy do konkretnego człowieka.
Także rodzina może wykorzystać muzykę w codziennym kontakcie. Wspólne słuchanie dawnych nagrań, przeglądanie fotografii przy ulubionych utworach czy śpiewanie podczas przygotowywania posiłku nie wymaga specjalnego sprzętu ani dużych pieniędzy. Wystarczy telefon, mały głośnik, czasem stary odtwarzacz wyciągnięty z szuflady. A potem może się okazać, że rozmowa, która zwykle kończyła się po dwóch minutach, przeciągnie się na pół godziny. Bo ktoś przypomni sobie zabawę taneczną w remizie, podróż pociągiem nad morze albo wesele, na którym wujek Antoni zgubił but. Takie historie mają swoją wartość, nawet jeśli słyszeliśmy je już pięć razy.
Nie należy jednak oczekiwać, że muzyka wyleczy depresję, cofnie demencję czy zastąpi rehabilitację. Może wspierać terapię, pomagać regulować emocje i sprzyjać kontaktom społecznym, ale efekty zależą od stanu zdrowia, potrzeb oraz indywidualnej reakcji. Jeśli obniżony nastrój utrzymuje się przez dłuższy czas, pojawia się silny lęk albo wyraźne pogorszenie pamięci, potrzebna jest również konsultacja ze specjalistą. Dźwięki mogą towarzyszyć leczeniu, nie powinny go zastępować.
Muzyka nie wymaga od człowieka, żeby był sprawny, szybki i zawsze gotowy do działania. Można jej słuchać w fotelu, nucić z pamięci, wystukiwać rytm jedną dłonią. Czasem wystarczy trzyminutowa piosenka, żeby dzień zrobił się odrobinę lżejszy. Innym razem melodia otworzy wspomnienie, po którym przyjdą łzy. I to też jest w porządku, jeśli obok jest ktoś życzliwy, kto nie każe natychmiast się rozweselić.
Na starość szczególnie potrzebujemy rzeczy, które łączą nas z innymi i przypominają, że wciąż jesteśmy sobą. Muzyka potrafi zrobić to po cichu, bez wielkich deklaracji i bez skomplikowanych urządzeń. Warto więc zapytać bliską osobę o jej ulubioną piosenkę, nawet jeśli znamy już odpowiedź. Może tym razem opowie coś nowego. A może po prostu zacznie śpiewać. Wtedy najlepiej nie przerywać.









