/* */

Jak przebiega zarażenie coronawirus – relacja Kasi z Nowego Yorku

Relacja mojej znajomej z USA.

Warto przeczytać, ponieważ są to informacje z pierwszej ręki.

Pewnego dnia obudziłam się z bólem mięśni. Bolała mnie cała szyja, aż do barku. Miałam wrażenie, że coś tam nie jest w porządku. Wyczuwałam opuchliznę.

Bolało mnie przez trzy dni, ale byłam przekonana, że może po prostu źle ułożyłam się do snu.

Później zaczęłam inaczej oddychać. Były to krótkie, szybkie oddechy. Jakby nerwowe i niepełne. Miałam wrażenie, jakbym nie mogła oddychać pełna piersią, tylko na 3/4.

Kolejnym objawem był lekki kaszel. Nie był silny, ot taki słaby kaszel. Wewnętrznie czułam się rozgorączkowana. Niestety padły mi baterie w termometrze i nie wiem jaka miałam gorączkę . Stan podgorączkowy był na pewno.

Pierwsze objawy wystąpiły około 13 marca (piątek). W poniedziałek (16 marca) już nie poszłam do pracy, bo czułam się źle.

We środę 19 marca wygrzewałam się w łóżku i czułam się lepiej. Nawet minął kaszel. Myślałam, że dla pewności zostanę do końca tygodnia w domu i w poniedziałek (23 marca) pójdę do pracy.

We czwartek (20 marca) pojawiła się wysoka gorączka. Spałam pod trzema kocami i miałam bardzo silne dreszcze. Dosłownie trzęsło mnie z zimna, a to oznacza, że gorączka musiała być bardzo wysoka. Całą noc czułam dreszcze i skurcze mięśni.

Rano w piątek (21 marca) pojechałam do szpitala . Tam mnie osłuchano, podłączono pod różne sprzęty i wyszło, że mam wszystkie objawy coronawisusa. Powiedziano mi, że powinnam zrobić test.

Z Polski przywiozłam silnie rozgrzewającą maść na stawy a ja ja stosuj od dawna przy przeziębieniach. Smarowałam nią plecy i tors. Wycisnęła ze mnie siódme poty i myślę, że dlatego wirus nie rozwinął się w płucach.

W szpitalu lekarze stwierdzili, że nie ma zagrożenia życia. Wypuścili mnie do domu z zaleceniem kwarantanny oraz wykonania testu, gdy będę miała możliwość. Wróciłam do domu, gdzie czekała mnie kwarantanna.

Kupiłam baterie do termometru.

Znowu maść i znowu łóżko. Dwa dni wcześniej, czyli we środę straciłam całkiem zapach i smak.

Od piątku wrócił kaszel, katar i zapchane zatoki. Przy wdechu czułam jakbym oddychała jakimiś chemicznymi oparami. Nos piekł, jakby ktoś nasypał mi do środka ostrej papryki. Mięśnie i kości mnie tak bolały, że nie mogłam wytrzymać. Gorączka silnie narastała wieczorem i każdej nocy. W ciągu dnia miałam stan podgorączkowy 37,5 st.C. Pojawił się silny ból zatok a po nich silna dolegliwość przeszła na uszy i węzły chłonne.

Teraz (27 marca) już mnie nic nie boli, ale wciąż krótki szybki oddech. Okropny kaszel mam do dziś. Poczułam zapach polskiej kiełbasy!

Cała moja firma jest zarażona. Bardzo martwię się o mojego starszego szefa. Jest z nim bardzo źle. Leży uśpiony pod respiratorem w szpitalu. Modlimy się żeby z tego wyszedł. Kilka osób, tak jak ja, już jest po chorobie i czuje się w miarę dobrze.

***

We wtorek (7 kwietnia) szef się wybudził i wraca do zdrowia. Niestety dzień później tragedia – zmarł nasz kolega z pracy (42 lata); przegrał walkę z coronawirusem.

 



« (Poprzedni artykuł)



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *