Szukaj

Jak dbać o pamięć poprzez gry i łamigłówki dla seniorów?

Jak dbać o pamięć poprzez gry i łamigłówki dla seniorów2

Pamięć jest trochę jak szuflada w starym kredensie. Człowiek jest przekonany, że wszystko ma w niej poukładane, a potem nagle nie może znaleźć okularów, które przecież jeszcze przed chwilą leżały na stole. Albo nazwiska sąsiada, którego zna od dwudziestu lat. Nazwisko ucieka, twarz zostaje. I co ciekawe, czasem wystarczy chwila, jakiś zapach, melodia z radia albo rozmowa o dawnych wakacjach i nagle wszystko wraca. Jakby ktoś zapalił światło.

O pamięć warto więc dbać nie tylko wtedy, gdy zaczynamy zauważać drobne kłopoty z przypominaniem sobie różnych rzeczy. Mózg, podobnie jak mięśnie, lubi mieć zajęcie. Nie potrzebuje jednak od razu skomplikowanych kursów ani siedzenia nad podręcznikiem. Czasem wystarczy krzyżówka przy porannej kawie, sudoku po obiedzie, kilka partii szachów albo zwykła gra w karty z wnukiem. Ważne, żeby coś się działo. Żeby głowa nie dostała całkowitego urlopu.

Krzyżówki są tutaj niemal klasyką. I słusznie. Kiedy szukamy słowa, przypominamy sobie znaczenia, nazwiska, nazwy miejsc, czasem jakieś dawno nieużywane określenie. Co ciekawe, nawet sytuacja, w której odpowiedź „mam na końcu języka”, może być pewnym ćwiczeniem. Mózg pracuje wtedy nad odnalezieniem właściwej informacji. Nie zawsze trzeba od razu zaglądać do rozwiązania. Można dać sobie minutę, dwie, wrócić do pytania później. Niekiedy odpowiedź pojawi się podczas smarowania chleba masłem. Tak już z pamięcią bywa – lubi przychodzić wtedy, kiedy przestajemy ją gonić.

Dobre są również łamigłówki logiczne. Sudoku, zagadki liczbowe, ciągi, rebusy, proste zadania wymagające znalezienia reguły. Nie chodzi wcale o bicie rekordów. Jeśli ktoś rozwiązuje sudoku w pół godziny, a ktoś inny potrzebuje na nie całego popołudnia, nie ma tu żadnego znaczenia. To nie zawody. Warto natomiast wybierać zadania, które są odrobinę trudniejsze od tych, które rozwiązujemy bez zastanowienia. Za łatwe szybko nudzą. Za trudne potrafią zirytować. A przecież nie o to chodzi, żeby po piętnastu minutach rzucić gazetę na stół i powiedzieć coś, czego lepiej tutaj nie przytaczać.

Bardzo dobrze na pamięć działają także gry, w których trzeba zapamiętywać kolejność, obrazki albo określone zasady. Można położyć na stole kilka przedmiotów, popatrzeć na nie przez chwilę, potem zakryć je ręcznikiem i spróbować wymienić wszystkie. Brzmi dziecinnie? Trochę tak. Ale właśnie dlatego jest to dobre. Nie wszystko, co pomaga mózgowi, musi wyglądać poważnie. Można też spróbować zapamiętać listę zakupów bez zapisywania jej na kartce. Chociaż tutaj ostrożnie – jeśli potrzebujemy kupić dwanaście rzeczy, kartka nadal jest bardzo dobrym wynalazkiem.

Gry karciane mają jeszcze jedną zaletę: łączą pamięć z kontaktem z drugim człowiekiem. Brydż, remik, kierki, tysiąc czy nawet zwykłe memory. Przy kartach trzeba pamiętać zasady, obserwować ruchy innych, przewidywać, co może wydarzyć się za chwilę. A przy okazji rozmawiamy. To ważne, bo pamięć nie działa przecież w próżni. Wspomnienia, słowa, emocje i relacje są ze sobą połączone. Czasem najlepszym „ćwiczeniem pamięci” okazuje się spotkanie z koleżanką, podczas którego przez godzinę próbujemy sobie przypomnieć nazwisko aktora z filmu sprzed trzydziestu lat.

Warto również sięgać po gry słowne. Można wymieniać miasta na kolejne litery alfabetu, szukać jak największej liczby słów zaczynających się na daną literę albo próbować stworzyć jak najdłuższe słowo z kilku podanych liter. Takie zabawy można robić samemu, ale jeszcze przyjemniej wychodzą w dwie lub trzy osoby. Wtedy pojawia się śmiech, czasem drobna sprzeczka o to, czy dane słowo naprawdę istnieje. I bardzo dobrze. Człowiek nie jest przecież maszyną do rozwiązywania zadań.

Ciekawą formą ćwiczenia pamięci jest również przypominanie sobie wydarzeń z własnego życia. Można wziąć stare fotografie i próbować nazwać osoby, miejsce, rok, okoliczności. „To było chyba w siedemdziesiątym ósmym… albo dziewiątym”. I nagle zaczyna się rozmowa. Ktoś przypomina sobie samochód, którym wtedy jeździł, ktoś inny sukienkę, jeszcze ktoś zapach mieszkania babci. Takie wspomnienia często uruchamiają kolejne. To nie jest już zwykła łamigłówka, tylko mała podróż wstecz.

Nie należy jednak traktować gier jako lekarstwa na problemy z pamięcią. Jeśli zapominanie staje się wyraźnie częstsze, utrudnia codzienne funkcjonowanie albo pojawiają się sytuacje, które wcześniej się nie zdarzały, warto porozmawiać z lekarzem. Łamigłówki mogą być świetnym elementem dbania o sprawność umysłową, ale nie zastępują diagnostyki.

Najważniejsza jest chyba regularność i przyjemność. Dziesięć czy piętnaście minut dziennie może być lepszym zwyczajem niż ambitne postanowienie rozwiązywania stu zadań raz w miesiącu. Można mieć zeszyt z krzyżówkami na kuchennym stole, talię kart w szufladzie albo sudoku przy fotelu. Niech czeka. Bez wielkich deklaracji.

Bo pamięć potrzebuje nie tylko wysiłku, ale też ciekawości. Trzeba coś sobie przypominać, czegoś szukać, kombinować, śmiać się z własnych pomyłek. A jeśli przy okazji wypijemy kawę, zadzwonimy do znajomego i pokłócimy się o odpowiedź w krzyżówce – tym lepiej. Głowa lubi pracę, ale człowiek potrzebuje jeszcze powodu, żeby chciało mu się tę głowę trochę poruszać.

Obrazek na Magnific