Szukaj

Pielęgnacja skóry dojrzałej – naturalne i apteczne rozwiązania

Pielęgnacja skóry dojrzałej – naturalne i apteczne rozwiązania2

Skóra po sześćdziesiątce ma swoje prawa. I czasem mam wrażenie, że przypomina nam o nich dość bezceremonialnie. Rano człowiek patrzy w lustro i widzi coś, czego jeszcze kilka lat temu tam nie było: większą suchość, drobne zmarszczki, przebarwienia, skórę jakby cieńszą. Niby nic wielkiego, przecież zmieniamy się wszyscy, ale kiedy nagle krem, który przez lata był „w sam raz”, zaczyna szczypać albo po godzinie twarz znowu jest sucha, człowiek zaczyna się zastanawiać, co właściwie robi nie tak.

Najczęściej nic. Po prostu skóra dojrzała potrzebuje trochę innego traktowania. Z wiekiem produkuje mniej sebum, wolniej się regeneruje, traci część naturalnej zdolności zatrzymywania wody. Do tego dochodzi ogrzewanie zimą, klimatyzacja latem, wiatr, słońce i to nasze polskie mycie twarzy czasem niemal jakbyśmy chcieli zedrzeć z niej wszystkie grzechy poprzedniego dnia. A wystarczy trochę delikatności.

Podstawą jest oczyszczanie, ale naprawdę nie trzeba szorować twarzy. Delikatna emulsja albo łagodny żel bez bardzo silnych detergentów zwykle wystarczą. Woda może być letnia. Gorąca, choć przyjemna, szczególnie kiedy wracamy z zimowego spaceru z czerwonym nosem, potrafi dodatkowo przesuszać skórę. Sam znam ten odruch: ręce zmarznięte, więc człowiek odkręca kran mocniej. Tylko skóra nie zawsze jest zachwycona tym pomysłem.

Potem krem. I tutaj zaczyna się mały problem, bo półki w aptekach i drogeriach wyglądają dziś tak, jakby ktoś urządzał laboratorium chemiczne. Kwas hialuronowy, ceramidy, gliceryna, mocznik, niacynamid, witamina C… Można się pogubić. Tymczasem w przypadku skóry suchej i dojrzałej bardzo sensowne są preparaty zawierające substancje pomagające odbudować barierę ochronną skóry. Ceramidy, gliceryna czy kwas hialuronowy mogą być przydatnymi składnikami. Nie trzeba jednak kupować kremu z dwudziestoma składnikami aktywnymi tylko dlatego, że na opakowaniu wygląda imponująco.

Czasem lepszy jest zwyczajny, porządny krem niż kosmetyczny kombajn.

Naturalne sposoby też mają swoje miejsce. Olej z wiesiołka, migdałowy czy jojoba może sprawdzić się przy bardzo suchej skórze, zwłaszcza jeśli kilka kropli nakładamy na lekko wilgotną skórę. Nie chodzi jednak o to, żeby codziennie urządzać sobie domowe spa z oliwą, miodem i czymś jeszcze znalezionym w kuchennej szafce. Internet jest pełen takich porad. Maseczka z banana może i wygląda niewinnie, ale nie ma powodu przypisywać jej właściwości odmładzających. Skóra nie czyta reklam.

Z naturalnymi składnikami trzeba zresztą postępować równie rozsądnie jak z kosmetykami z apteki. „Naturalny” nie oznacza automatycznie „bezpieczny” – muchomor sromotnikowy też jest naturalny, ale nikt go nie je. Olejki eteryczne mogą podrażniać, podobnie jak sok z cytryny czy nierozcieńczony ocet, które czasem pojawiają się w domowych recepturach. Szczególnie ostrożne powinny być osoby mające skórę bardzo wrażliwą, naczynkową albo skłonną do alergii. Jeśli po zastosowaniu czegoś pojawia się pieczenie, zaczerwienienie lub swędzenie, nie ma sensu zaciskać zębów i czekać na cud.

W aptece warto natomiast zwrócić uwagę na dermokosmetyki przeznaczone dla skóry suchej, wrażliwej i dojrzałej. Nie muszą być najdroższe. Ważniejszy jest skład i to, jak skóra na dany produkt reaguje. Jeden krem będzie komuś świetnie służył, a u innej osoby wywoła uczucie ciężkości albo pieczenie. Skóra nie zna przecież naszego budżetu ani tego, ile gwiazdek dostał kosmetyk w internecie.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której często przypominamy sobie za późno: ochrona przed słońcem. Promieniowanie UV przyspiesza starzenie skóry i sprzyja powstawaniu przebarwień. Krem z filtrem SPF 30 lub 50 nie jest więc wyłącznie kosmetykiem na plażę. Warto używać go również na co dzień, szczególnie na twarz, szyję i dłonie. Dłonie zresztą zdradzają wiek wyjątkowo bezczelnie. Można mieć zadbaną twarz, a potem spojrzeć na ręce i pomyśleć: no dobrze, jednak metryka wie swoje.

Nie należy też zapominać o szyi i dekolcie. Te miejsca często dostają mniej uwagi, a przecież są wystawione na słońce równie często jak twarz. Wystarczy podczas porannej pielęgnacji potraktować je tym samym kremem. Bez wielkiej filozofii.

Przy skórze dojrzałej warto również uważać z intensywnym złuszczaniem. Peeling raz na jakiś czas może być przydatny, ale mocne tarcie ziarnistym preparatem nie sprawi, że skóra stanie się młodsza. Wręcz przeciwnie, może ją podrażnić. Jeśli ktoś chce stosować retinoidy, kwasy czy mocniejsze preparaty przeciw przebarwieniom, dobrze wcześniej porozmawiać z dermatologiem lub farmaceutą. Zwłaszcza gdy używa leków albo ma choroby skóry. Czasem najrozsądniejszym kosmetykiem okazuje się zwyczajna konsultacja.

I jeszcze woda, sen, dieta. Wiem, brzmi jak zestaw porad, który pojawia się wszędzie. Tylko że trudno od tego uciec. Sama szklanka wody nie „nawilży skóry od środka” w magiczny sposób, jak sugerują niektóre reklamy, ale odpowiednie nawodnienie organizmu ma znaczenie dla ogólnego stanu zdrowia. Podobnie dieta bogata w warzywa, owoce, produkty pełnoziarniste i odpowiednią ilość białka. Skóra jest przecież częścią organizmu, a nie osobnym meblem, który można wypolerować kremem.

Najważniejsze jest chyba to, żeby nie walczyć ze swoim odbiciem. Zmarszczki nie są awarią, którą trzeba koniecznie usunąć. Można poprawić komfort skóry, ograniczyć przesuszenie, chronić ją przed słońcem, łagodzić podrażnienia i sprawić, że będzie wyglądała zdrowiej. To już bardzo dużo. Nie trzeba przy tym kupować dziesięciu słoiczków i poświęcać pół godziny każdego ranka na pielęgnacyjny ceremoniał.

Dobrze działa prostota: delikatne oczyszczanie, krem dopasowany do potrzeb skóry, ochrona przeciwsłoneczna i od czasu do czasu coś dodatkowego, jeśli rzeczywiście tego potrzebujemy. Naturalne oleje mogą być uzupełnieniem, produkty apteczne – pomocą, ale żadne z nich nie cofnie czasu. I chyba całe szczęście. Bo twarz człowieka po sześćdziesiątce powinna mieć trochę historii. Kilka zmarszczek wokół oczu po śmiechu też nikomu nie zaszkodziło.

Obrazek na Magnific